Skala "piractwa" w Polsce wg PwC ;)

Piracka flaga

Dzisiaj, w serwisie Onet.pl opublikowano artykuł pt "Piractwo w sieci przyczyną milionowych strat dla polskiej gospodarki", będący rzekomo omówieniem raportu Firmy PwC.

W artykule tym "ktoś" twierdzi, powołując się na raport "firmy" PwC, że straty z powodu piractwa w Polsce wynoszą 700 milionów PLN rocznie.

Zaciekawiony tym wstępem, zajrzałem na stronę internetową, do której kieruje graficzny link umieszczony nad prawą stroną "artykułu". Zostałem skierowany na stronę główną tej bandy (w końcu żadnych danych firmy/organizacji na niej nie znalazłem). W stopce strony kontaktowej znalazłem:

Nazwy "PricewaterhouseCoopers i "PwC" odnoszą się do firm wchodzących w skład sieci PricewaterhouseCoopers International Limited (PwCIL), z których każda stanowi odrębny podmiot prawny i nie reprezentuje PwCIL oraz pozostałych firm z sieci. PwCIL nie oferuje klientom żadnych usług. PwCIL nie odpowiada za działania i zaniechania żadnej z firm swojej sieci, jak również nie sprawuje nad nimi kontroli ani nie łączy ich w żaden sposób. Żadna firma z sieci nie odpowiada za działania i zaniechania pozostałych firm z sieci, jak również nie sprawuje kontroli nad nimi kontroli, ani nie łączy ich i PwCIL w żaden sposób.

Tak więc, "raport" przygotowała "jakaś" grupa ludzi, o których tak naprawdę nic nie wiadomo z wyjątkiem tego, że przynależą (formalnie, bądź nie), do międzynarodowej grupy, którą w dowolnym celu może wynająć każdy...

Uzbrojony w tę wiedzę, zacząłem szukać owego "raportu" i znalazłem go w tym miejscu.

Zacząłem od poszukania metodyki, którą zastosowano do przeprowadzenia tych "badań"... wiele nie znalazłem:

 
• Badanie opinii publicznej przeprowadziła firma GfK w listopadzie 2013 roku.
• Ponieważ temat dotyczył zjawiska ograniczonego do Internetu, badanie przeprowadzono metodą CAWI (ang. Computer Assisted Web Interviews), czyli ankiety internetowej.
• Badanie zrealizowano na reprezentatywnej próbie 1500 Internautów, uczestników panelu dostosowanego do demograficznej struktury polskiego społeczeństwa.
• Badano osoby w wieku 15-49 lat.
• Do badania zakwalifikowano osoby, które we wstępnym pytaniu deklarowały, że jednym z istotnych obszarów ich aktywności w Internecie jest oglądanie pełnowartościowych treści wideo (filmów, seriali lub transmisji sportowych). Doszczegółowienie wprowadzono
dla odróżnienia od użytkowników, którzy ograniczają się do oglądania krótkich treści wideo (np. krótkie filmy tworzone przez innych użytkowników, teledyski itp.).
• Badanie objęło m.in. następujące kwestie:
– Zwyczaje i zachowania dotyczące oglądania treści wideo w Internecie
– Skala korzystania z serwisów oferujących nielegalny dostęp do treści
– Częstotliwość oglądania treści wideo z nielegalnych źródeł
– Zwyczaje i preferencje dotyczące płatności za dostęp do treści wideo
– Przyczyny korzystania z serwisów nielegalnie udostępniających treści
– Deklaracje dotyczące zachowań respondentów w przypadku braku dostępu do nielegalnych źródeł
– Ogólne opinie i postawy dotyczące piractwa
– Umiejętność identyfikacji serwisów zapewniających legalny dostęp do treści.

Muszę przyznać, że wymienione wyżej warunki pozwalają na uzyskanie dokładnie takich wyników, jakich może oczekiwać branża wydawnicza... Otóż spójrzmy:

1. Badanie za pomocą ankiety internetowej na grupie 1500 osób.

Po pierwsze, w raporcie nie zawarto listy pytań, które trafiły do ankietowanych, więc ciężko nie można określić na ile pytania były sformułowane tak, aby zachować obiektywizm badania.  Po drugie, jest bardzo ciężko znaleźć chętnych do wypełniania ankiet, "przeciętny internauta" omija je szerokim łukiem, więc osoby wypełniające trafiają się żadko. Po trzecie, brak informacji, na jakich stronach ankieta ta była publikowana - zdecydowanie inny wynik badań powstanie, gdy ankieta będzie wypełniana przez osoby odwiedzające serwisy specjalistyczne, a inny gdy badanie przeprowadzi się wśród czytelników pudelka... Oba będą niemiarodajne...

2. Badano osoby w wieku 15-49 lat.

Tutaj jest miejsce na zdecydowane przekłamanie wyników. Otóż, z Internetu korzystają 8-10 latkowie, ale również osoby 70-cio letnie. I nie jest to mała skala. Od kilku już lat Internet nie jest tylko i wyłącznie domeną młodzieży i specjalistów. Ciężko spotkać dzisiaj 10-ciolatka nie korzystającego z Sieci w wolnym czasie - śmiem nawet twierdzić, że korzystają z niego więcej niż osoby w średnim wieku (mają na to więcej czasu).

3. Do badania zakwalifikowane tylko te osoby, które w Internecie szukają pełnometrażowych filmów!!!

No tak, to może najlepiej zapytać tylko piratów? Wtedy nawet lepsze wyniki wyjdą...

 

Warto dodać, że w ankiecie nie padło pytanie "czy ściągasz nielegalne filmy", wg autorów "raportu":

wiarygodność odpowiedzi w badaniu:
• Nie wskazywano, że tematem badania jest piractwo internetowe.
• W początkowej, głównej części badania, służącej m.in. do szacowania skali piractwa, nie pytano respondentów wprost o ściąganie bądź oglądanie treści wideo z nielegalnych źródeł.
 

A także:

Zgodnie ze standardową procedurą, z wyników wykluczono odpowiedzi respondentów, którzy wypełnili ankietę w sposób niewiarygodny, określony przez autorów jako m.in. schematyczne odpowiedzi (tylko wysokie wskazania) lub deklaracje niemożliwe do   zrealizowania.

• Dodatkowo porównaliśmy również szacunki skali piractwa z wynikami innych badań.
 
Czyli po prostu nie poinformowano ankietowanych o temacie badań (co może, ale nie musi być korzystne), jednakże wykreślono wyniki nie pasujące do tezy (tzw. "niewiarygodne" i "schematyczne", a na końcu dopasowano wyniki do "innych badań".
 
Od dawna każdy w miarę świadomy internauta wie, że przemysł wydawniczy jak tylko może, tak próbuje uzasadnić jak najwyższe kary i możliwość ścigania osób pobierających tzw. "nielegalne" treści. Jednakże liczby podane w "raporcie" budzą zdumienie!
Naprawdę - radzę przejrzeć ten raport. Według "autorów", gdybym był "nielegalny", to oglądałbym filmy przez 26 godzin dziennie plus co najmniej 5 "transmisji sportowych"!!!
 
Mam nadzieję, że ten "raport" nie trafi jako poważny dokument pod żadne obrady, bo jego wymowę najlepiej oddać cytatem:
 
Analiza regulacji obowiązujących w innych państwach pozwala jednak wnioskować, że dotychczas nie wprowadzono rozwiązania, które pozwalałoby na skuteczne zwalczanie piractwa internetowego. Najbardziej aktywnym państwem w tym zakresie wydają się być Stany Zjednoczone, lecz proponowane projekty aktów prawnych nie wytrzymują krytyki społeczności internetowej, broniącej wolności słowa i jak najbardziej liberalnego dostępu do treści. Wskazane wyżej rozwiązania nie doprowadziły jak dotąd do zlikwidowania piractwa internetowego, chociaż częściowo je ograniczają.
Przeszkodą do tego celu okazały się zbyt długotrwałe procedury sądowe (w stosunku do szybkości działania w Internecie), uznawanie przez sądy prawa do korzystania z Internetu jako „prawa naturalnego” człowieka czy wreszcie uznawanie działań blokujących dostęp do określonych treści w Internecie jako niedozwolonej cenzury prewencyjnej. Na tym tle wyróżnia się rozwiązanie zastosowane w Rosji, które umożliwia zablokowanie dostępu do strony internetowej decyzją organu (bez orzeczenia sądowego). Rozwiązanie takie wiąże się jednak z ryzykiem wprowadzenia cenzury prewencyjnej i doprowadzeniem do znacznego ograniczenia treści dostępnych w Internecie
 
Cóz, czekamy na następne "raporty"...